O autorze
Jestem szczęściarzem. Jestem szczery. Nie jestem grubiański. Staram się być kulturalny. Nie lubię przeklinać. Kocham muzea i architekturę. Starą, nową. Bez znaczenia, musi być dobra. Uwielbiam gry komputerowe. Muszą być estetyczne i poruszające. Łapać za serce bądź oko. Muszą być jakieś.

Nazywam się Bartłomiej Baranowski, jestem dziennikarzem i copywriterem. Uwielbiam ludzką twórczość i dobre pomysły.

Gra o dziecięcej przyjaźni w obliczu wojny.

Screen z produkcji My Memory of Us
Screen z produkcji My Memory of Us PR Outreach / materiały prasowe
Historia tworzenia gier komputerowych jest bardzo podobna do historii kinomatografii. Sztuka z początku typowo rozrywkowa z biegiem czasu, zaczęła zadawać pytania dotyczące bolesnych wydarzeń. Gry komputerowe idą tą samą drogą. Od kilku lat, kolejne tytuły nie tylko poważniej podchodzą do trudnych tematów. Ale i interpretują je po swojemu.

Druga Wojna Światowa to temat niezliczonych gier, ale niewiele z nich próbowało pokazać coś więcej. Perspektywę inną niż oczy żołnierza. Twórcy zapowiedzianej dzisiaj gry - My Memory of Us - postarają się pokazać dramat wojny oczami... dziecka. Na szczęście wszystko będzie podane w bajkowej oprawie, przypominającej rysowane ilustracje niczym z książki.


Gra ma w sposób bardzo metaforyczny, nawiązywać do sytuacji dzieci w żydowskim getcie w czasach II Wojny Światowej w okupowanej Polsce. Choć historia ma opowiadać o ludziach z krwi i kości, o wydarzeniach, które do dziś wstrząsają i poruszają… to ma być nakreślona niczym rysunkami z dziecięcego zeszytu. Oto Zły Król zagroził ich miastu, splądrował domy i wysłał na ulice żołnierzy-roboty. Mieszkańcy zostali podzieleni. Część z nich napiętnowano i zmuszono do zamieszkania w wydzielonym obszarze pośrodku miasta, odgrodzonym murem. Na szczęście dzieci miały siebie i swoją przyjaźń. To właśnie ona pozwoliła im przetrwać, mimo że los zdawał się robić wszystko, żeby je rozłączyć.

„My Memory of Us powstała tak naprawdę jako hołd złożony naszym najbliższym. Chcieliśmy w ten sposób pokazać światu ich opowieści o trudnych przeżyciach z dzieciństwa, które jednocześnie mają w sobie nutę nostalgii i tęsknoty za prawdziwą przyjaźnią, jednością w obliczu wielkiego zagrożenia, jakim jest wojna. Pewnego dnia Zły Król po prostu zmienił reguły rządzące światem, podzielił ludzi na gorszych i lepszych, ustalił własne zasady i surowo karał za ich nieprzestrzeganie. Nasi bohaterowie nie godzą się na nowy porządek, na terror władcy i jego armii robotów. Znajdują własne ścieżki, którymi przemierzają ten ponury i jednocześnie fascynujący świat.” - opowiada o tytule, Jakub Jabłoński, dyrektor kreatywny.

To nie pierwsza próba pokazania pola bitwy w inny sposób niż robią to wielkie komercyjne tytuły. Warto przypomnieć wydaną w 2014 roku grę Valiant Hearts: The Great War, opowiadającą o Pierwszej Wojnie Światowej, bądź This War of Mine.

Im więcej takich tytułów się pojawia, tym wyraźniej widać dorastanie branży gier. Tytuł na razie nie ma daty premiery, ale będzie można w niego zagrać na najbliższych targach PAX East w Bostonie.
Trwa ładowanie komentarzy...